![]() |
ZAPOMNIANA MEDYCYNA Leszek Wiktor © Klimek |
| Co nas zatruwa |
| Człowiek nie umiera, człowiek zabija się sam. Seneka |
|
Żyjemy w świecie, w którym znalezienie czegoś zdrowego można zaliczyć do cudu. Rzeki zamieniły się w ścieki. Atmosfera przypomina zestaw bojowych środków trujących, z której raz po raz spadają deszcze o składzie tablicy Mendelejewa. Zatruta gleba rodzi zatrutą żywność. W takim świecie dobrze się mają jedynie bakterie. Jak w nim ma żyć człowiek? Musi. Jak więc unikać tego, co nas zatruwa? Po prostu trzeba poznać zagrożenia. Poniżej drobny ich zestaw, z którymi spotykamy się na codzień. |
|
|
Skąd w organizmie bierze się kwas moczowy? Z dwóch powodów. Pierwszy, to nadmierne
spożywanie pokarmów, a drugi to nadmiar pokarmów białkowych (mięso, mleko, wędliny itp.).
Kwas moczowy odkłada się w tkankach i jak rdza stopniowo "pożera" nasz organizm.
Praktycznie jest powodem takich chorób jak choroby stawów, kości, bólów w
kręgosłupie, chronicznego reumatyzmu, artretyzmu, podagry i osteoporozy. Także róznego
rodzaju egzemy skórne mają ścisłe powiązanie z kwasem moczowym.
Kwas moczowy jest dla organizmu trucizną, od której trzeba się uwolnić za wszelką cenę.
Organizm płaci za neutralizację kwasu moczowego zmniejszeniem szybkości przemiany
materii, ponieważ znaczna część soli mineralnych, witamin, mikro i makroelementów
jest w ten proces zaangazowana. To prowadzi do naruszenia gospodarki cukrowej, w konsekwencji
której zapadamy na cukrzycę. Po naruszeniu gospodarki cukrowej zakłócona zostaje gospodarka
wymiany tłuszczowej, co w konsekwencji prowadzi do otyłości.
Ponieważ kwas moczowy ma bezpośredni kontakt z krwią, to jego niszczące działanie
nie ogranicza się do chorób stawów, tkanek i mięśni. Ośrodki nerwowe i mózg również
cierpią z powodu jego trującego działania. Podwyższone ciśnienie krwi, bóle głowy,
częste migreny, neurastenia, bezsenność, a nawet epilepsja - wszystkie te choroby
mają wspólną przyczynę - oddziaływanie na organizm toksycznych soli kwasu moczowego.
Sposoby na oczyszczenie organizmu z kwasu moczowego zostały podane w rozdziale
"Oczyszczanie organizmu".
|
|
|
Ostrzeżenia o szkodliwości białego cukru wciąż giną w powodzi reklam batonów, cukierków,
czekoladek, ciasteczek i ciast. Po to, by przyciągnąć dzieci, producenci prześcigają
się w pomysłach - żetony, których uzbieranie kilku "upoważnia" do następnego, darmowego
produktu, kolekcje sławnych piłkarzy, czy zabawki w częściach do złożenia. Starsi zaś
ogladają piękne twarze, które jedząc słodkości przybierają bez mała wyraz pełnego orgazmu.
Cukier od dawna nazywany "białą śmiercią" jest używany
w zasadzie przez wszystkich, nawet przez tych, którym lekarze kategorycznie go zabraniają.
Ostatnie badania naukowe mówią o tym, że cukier jest dla organizmu substancją
całkowicie obcą, która własciwie nie jest przez organizm wchłaniana, a tylko
prowadzi do zaniku naczyń krwionośnych oraz mutacji lub zwyrodnienia komórek, co
w najprostszy sposób prowadzi do raka. Nadmierne spożycie cukru, to podstawowy
błąd wychowawczy popełniony w dzieciństwie. Wyrobienie u dziecka "apetytu" na
słodycze utrzymuje się z reguły do samej śmierci.
Nasz organizm, by wchłonąć cukier musi ten chemicznie czysty produkt "obrobić" przy
pomocy substancji, które zabiera z naszego organizmu. Dlatego musi zużyć wapń, który
zabiera z zębów i kości, a stąd blisko do próchnicy zębów i osteoporozy, z krwi pobiera
żelazo i nne pierwiastki, a to prowadzi do cukrzycy. Cukier podnosi poziom
trójglicerydów i cholesterolu w organizmie i niszczy selen, pierwiastek chroniący
nas przed nowotworami. Nadmiar spożywanego cukru (a
także produktów mącznych i białka) jest jednym z powodów ogólnego zatrucia organizmu,
stanów zapalnych oczu, zapalenia spojówek, tęczówek i rogówki. Cukier dezorganizuje
proces trawienia innych pokarmów - owoców, warzyw, białek i skrobii. Jedząc go w nadmiarze
mamy realne szanse na to, że po pewnym czasie nie będziemy widzieć co jemy.
Niektórzy naukowcy szukają skłonności do cukrzycy w genach naszych przodków. Czy to
ładnie usprawiedliwiać swoje obżarstwo czy łakomstwo szukając błędu u szanownych
antenatów? Chyba nie. Ta skaza genetyczna, to "słodkie" dzieciństwo, przyzwyczajenie i nasz
niepohamowany apetyt na schabowego z ziemniakami i kapustą oraz deserowe małe
"co nie co", czyli kilogram makowca popitego smacznym, surowym mlekiem na dodatek
osłodzonym cukrem.
Czym słodzić?
Do naczynia około 2-litrowego wsypać 750 g białego, rafinowanego cukru, 200 g
ulubionego miodu zalać 200 ml przegotowanej (lub strukturowanej) wody, wymieszać i
odstawić na 8 dni w temperaturze pokojowej. Trzy razy dziennie mieszać drewnianą
łyżką. W ciągu 8 dni cukier pod wpływem miodu rozkłada się na glukozę i fruktozę -
cukry przyjazne dla organizmu. Ilość mieszanki do słodzenia dobrać eksperymentalnie.
Można też do słodzenia stosować sam miód, brązowy cukier (nierafinowany),
niskosłodzone dżemy i konfitury. Rodzaje cukru należy zmieniać co jakiś czas.
|
|
|
Oczywiście, że nie, ale czy robimy wszystko, by się przed nim uchronić? Czy przypadkiem
codziennie nie aplikujemy sobie substancji powszechnie uznawanych za rakotwórcze? Czy
wspaniały smak smażonego kurczaczka czy wędzonego łososia ma już teraz wynagrodzić
nam późniejsze cierpienia?
Profilaktyka raka za pośrednictwem odżywiania jest możliwa przy zachowaniu dwóch
podstawowych zasad:
Źródłem substancji rakotwórczych w naszym pożywieniu mogą być róznorodne tłuszcze,
przy czym niebezpieczeństwo wielokrotnie wzrasta przy spożywaniu nieświeżych lub
przesmażonych tłuszczów. Dlatego też nie powinnismy zostawiać tłuszczu na patelni i
wykorzystywać go wielokrotnie. W miarę możliwości unikamy smażonych produktów na
korzyść gotowanych i pieczonych. Oprócz tego, zbędny tłuszcz z mięsa zawsze lepiej wykroić.
Nie należy włączać do jadłospisu zbyt dużej ilości olejów roslinnych. Dwie
łyżki stołowe dziennie, to ilość całkowicie wystarczająca. Istnieją dane na temat
tego, że tłuszcze niekorzystnie wpływają na system odpornościowy człowieka, ich
nadmiar sprzyja przemianie komórek w komórki rakowe. Wiadomo, że w miarę wzrostu
poziomu życia w krajach niegdyś biednych (Japonia, Grecja, Włochy), w wyniku
zwiększenia w jadłospisie ilości tłuszczu, wzrosła tam zachorowalność na raka
gruczołu mlekowego i jelita grubego.
Szczególnym zagrożeniem dla zdrowia sa produkty wędzone, do których z dymu
podczas wędzenia przedostaja się substancje rakotwórcze i inne niebezpieczne związki.
Te substancje zostały znalezione w kiełbasach, szynkach, polędwicy, boczku,
szprotach, śledziach wędzonych "na zimno", a także w owocach suszonych dymem.
Nieraz w 50 g kiełbasy wędzonej znajduje się taka sama ilość substancji
rakotwórczych, jak w dymie z paczki papierosów, lub w powietrzu, które mieszkaniec dużego
miasta wdycha w ciągu czterech dni.
Wiele produktów zawiera azotany i azotyny. Te sole same z siebie nie są rakotwórcze,
jednak w zołądku człowieka powstają z nich bardzo szkodliwe substancje. Azotany i azotyny
mogą znajdowac się w kiełbasach, niektórych konserwach mięsnych, w importowanych
warzywach i owocach. Dlatego w pożywieniu należy stosować warzywa wyhodowane na
otwartym grucie (nie szklarniowe) przy użyciu nawozów naturalnych (kompostów). Warzywa
zaleca się gotować w dużej ilości wody i jeśli nie znamy warunków ich uprawy, to
nie należy spożywać wywaru z nich.
Nie zapominajmy o obrońcach przed rakiem. Są to przede wszystkim witaminy - A, C, E,
B2 i PP. Wysokie stężenie witaminy C w organizmie blokuje powstawanie substancji
rakotwórczych z azotanów i azotynów. Witamina E chroni chroni przed szkodliwym
oddziaływaniem produktów utleniania tłuszczów, a witamina A sprzyja zabezpieczeniu
przed różnymi postaciami raka. Należy spożywać tylko witaminy naturalne. Zażywając
preparaty witaminowe trzeba pamiętać, że sztuczne witaminy A, C i E w nadmiarze
mogą spowodować szkody w organizmie. Następnym naturalnym obrońcą sa produkty włókniste
znane lepiej pod nazwą błonnika. Te znajdziemy w pieczywie z grubo mielonego ziarna
i grubo mielonych kasz, a przede wszystkim w surowych warzywach. Kolejna grupa
to sole mineralne zawierające magnez, wapń i selen. W magnez wyposazone są rośliny
strączkowe, w wapń - twaróg i żółty ser, a w selen groch i buraki.
|
|
|
Wszyscy znamy ten problem. Od maleńkości jesteśmy uzależnieni od mleka, najpierw od mleka
matki, a potem mleka krowiego, owczego lub koziego. O małego jesteśmy wprost zmuszani
do jego picia. Do reklamy włączają się aktorzy i piosenkarze. Jesteśmy świadkami
walki na najwyższych szczeblach o "szklankę mleka dla ucznia". Czy warto kruszyć
kopie? Czy przypadkiem nie jest to błąd, do którego nikt nie chce się przyznać, a
który przyczynia się do wychowywania chorego społeczeństwa? Proszę zapoznać się z
opinią prof. Tombaka i proszę się przygotować na szok.
A co z "legendarnym" wapniem?
Nikt nie podważ faktu, że mleko zawiera dużo wapnia, który
jest niezbędny do rozwoju kości. A czy mniej jest wapnia w orzechach, kapuście,
marchwi, burakach? Więcej. A co najważniejsze jest tam w idealnej proporcji z innymi
minarałami i do tego w formie łatwo przyswajalnej przez organizm. W mleku występują
tłuszcze zwierzęce, a jak wiemy tłuszcz zwierzęcy powoduje zwiększenie ilości
cholesterolu i wypłukuje wapń z organizmu, dlatego też mleko się odtłuszcza.
Tłuszcze znajdujace się w orzechach i ziarnach (np. słonecznika, najbardziej wartościowe)
są przyswajane przez organizm w 80%, podczas gdy tłuszcze z mleka tylko w 20%.
Czy wszystkie te argumenty przyjmą do wiadomości ci,
u których mleko zajmuje czołowe miejsce w jadłospisie? Najprawdopodobniej nie.
Człowiek z trudem rozstaje się z nałogiem. Jednak chcę poradzić, szczególnie ludziom
starszym, zastapienie mleka kefirem i chudym twarogiem. A wszyscy ci, którzy nadal
będą pić mleko powinni uważnie się przyjrzeć swoim odczuciom. Czy po spożyciu mleka
nie odczuwają żadnych dolegliwości jelitowych, nie mają wzdęcia brzucha itp. Oprócz
tego należy pamiętać, że mleko z uwagi na specyficzne trawienie należy spożywać
zawsze oddzielnie, nie łącząc go z innymi produktami.
Chyba czas zamienić reklamę Kayah "Pij mleko, będziesz wielki" na "Pij mleko" Andrzeja
Mleczki.
|
|
|
Początki nowoczesnej medycyny sa nierozerwalnie związane z czasami, gdy nastapiło
definitywne rozdzielenie kościoła od państwa. Wtedy to rozbito naczynie zwane "mądrością",
a z jego zawartości zaczęły kiełkować osobne rośliny zwane gałęziami nauki. Nowoczesna
medycyna od samego początku odrzuciła "medycynę ludową" jako szkodliwy, nienaukowy
zabobon i znalazła sprzymierzeńca w naukowej chemii - farmakologii. Od tego czasu
mariaż medycyny z chemią ma się bardzo dobrze, czego nie można powiedzieć o
naszych organizmach. Wszelkie wiadomości o szkodliwości i działaniach ubocznych
sterylnych i wyizolowanych związków chemicznych zwanych lekami są
skutecznie blokowane przez ich producentów i ich sprzymierzeńców. Zwykły człowiek
dowiaduje się czasem, że lek który miał mu pomóc okazał sie trucizną, ale jest to
rzadkość. Wyjątkiem są już poważne skutki uboczne leku, które niektórych pacjentów
wyprawiły na inny świat. Tak było przykładowo z "Vioxx'em", gdzie nauka nie zdołała na czas
przewidzieć tragicznych skutków uzycia. A czy inne leki są zdrowe?
Weźmy dla przykładu wszechobecną aspirynę, która oprócz chronienia przed zawałem,
zdołała wybudować imperium Bayer'a i pchnąć na wyżyny sportu jedną drużynę piłkarską.
Kontrowersje wokół tego specyfiku trwają już chyba od czasów słynnej "hiszpanki",
gdzie używana w USA
w epidemii grypy doprowadziła wielu chorych do szybszego spotkania z Bogiem.
Aspiryna czyli czysty kwas acetylosalicylowy do dzisiaj jest lekiem bezskutecznie
zwalczanym przez lekarzy homeopatów, jako środek wręcz trujący.
Inny ze wspominających J.P. Huff MD, Olive Branch, stan
Kentucky, opisuje -
"Przysłano mi paczkę zawierającą 1000 tabletek aspiryny, o 994 za dużo. Wydaje mi
się, że podałem zaledwie pół tuzina. Nigdzie nie mogłem tego schować. Używam bardzo
niewielu leków. Prawie zawsze podaję Gelsemium i Bryonia. Prawie nigdy nie
traciłem pacjenta, jeżeli przybyłem na wezwanie pierwszy, chyba że wcześniej
pacjent wysłany był do apteki po aspirynę. W takiej sytuacji prawie zawsze
musiałem zająć się nowym przypadkiem zapalenia płuc."
Tego typu artykuły są z reguły zamieszczane w pismach specjalistycznych lub w
lokalnej prasie by "nie siać paniki", choć bardziej prawdopodobnie dlatego, by
producenci leku nie utracili swych kolosalnych zysków. Takie artykuły to prawdziwe
"białe kruki".
Podobnie jest z innymi lekami, w tym szeroko reklamowanymi witaminami "all in one"
typu "Centrum" i podobne. Co na ten temat pisze prof. Tombak:
Szkodliwe jest nie tylko przyjmowanie witamicy C ale i
wszystkich syntetycznych witamin.
Problem syntetycznych leków jest taki sam jak problem ataku we współczesnym wojsku.
Jeśli do ataku
wyślemy samą piechotę, bez czołgów, artylerii, saperów i lotnictwa nie odniesiemy żadnego sukcesu.
Tylko współdziałanie wszystkich elementów może zapewnić powodzenie. Taką "gołą" piechotą
jest każdy syntetyczny lek.
|
|
|
Prawie wszyscy, a szczególnie lekarze, doskonale wiedzą, że leczenie antybiotykami
przynosi każdemu organizmowi więcej szkody niż pożytku. Ceną za szybkie uzdrowienie
jest całkowite zniszczenie naszej flory bakteryjnej, co siłą rzeczy jest początkiem
innych chorób i zatruć nie rozkładanym przez "nasze" bakterie gnijącym pokarmem.
Pewne światło na używanie antybiotyków przez medycynę rzuca rozmowa mojego kolegi
z lekarzem na temat używania antybiotyków.
Powiedział, że do połowy lat 40-tych ubiegłego wieku rzeczywiście nie było antybiotyków
(nie licząc chleba z pajęczyną) i ludzie musieli radzić sobie bez nich, stosując
najprzeróżniejsze metody i preparaty. W tamtych czasach "kostucha" już od pierwszych
chwil po narodzeniu zabierała najsłabszych. Przy życiu pozostawali najmocniejsi,
którym w razie choroby pomagały naturalne metody. Wszystko więc załatwiała natura -
człowiek słaby ginął, silny żył. Po wynalezieniu antybiotyków
i wprowadzeniu ich do masowego użycia spadła umieralność, natomiast bariera odporności
u ludzi obniżyła się. Cherlaki przestały umierać, zaczęli rozmnażać się i w ten sposób
dorobiliśmy się cherlawego społeczeństwa. Czy wie Pan, że ogromna większość dzieci ma
aplikowane antybiotyki w pierwszych godzinach życia? Jeżeli tylko u noworodka zachodzi
podejrzenie np. infekcji dróg moczowych, wówczas natychmiast podaje się antybiotyki
(a w międzyczasie robione są badania). Praktyka taka ma uzasadnienie w tym, że
wiarygodne badania można zrobić w przeciągu dwóch dni, a za dwa dni niemowlak nie
miałby już nerek. Jeżeli badania nie potwierdzą infekcji, antybiotyki są odstawiane.
Szkody w organiźmie dziecka są, ale są również nerki...
Każda infekcja to wojna na śmierć i życie (na poziomie pojedynczych komórek).
Nawiązując do tej podwójnej infekcji, proszę sobie wyobrazić, że Pana organizm
wygląda mniej więcej tak, jak Polska przed 1939 rokiem - mało wojska, słabe
uzbrojenie, chwiejna gospodarka... I na ten kraj napadają z jednej strony Hitler
(wirusy), a po kilku dniach Stalin (bakterie). Pan ma ograniczoną możliwość obrony
organizmu. Jeżeli użyje się naturalnych metod leczenia to tak, jakby wzmocnić
rodzime wojsko partyzantką. Przy tak silnej agresji (infekcji) trzeba wyciągać
najcięższy sprzęt i szukać pomocy na zewnątrz (antybiotyki).
Antybiotyki to bardzo ułomna broń - to taki karabin maszynowy, który strzela i
do wroga i do własnych żołnierzy, ale lepszego nie ma.
Jest w tym jakaś racja, ale smutno jest stwierdzić, że nowoczesna medycyna jest do tej
pory bezsilna wobec
niektórych chorób, że dalej brnie uparcie w ślepą, chemiczną uliczkę. Jeszcze
bardziej przykre jest to, że lekarze świadomie przepisując antybiotyki nie przepisują leków
osłonowych, nie informują pacjenta o poważnych, ubocznych skutkach leczenia antybiotykami i
nie pouczają chorych w jaki sposób doprowadzić organizm do "użytku" lecząc się
po leczeniu.
Użyte antybiotyki prawie "natychmiast" zabijają bakterie chorobotwórcze, a przy
okazji niszczą całkowicie naszą florę bakteryjną.
Jak ją odbudować? Jest tylko jeden sposób. Jeść przed snem przez dwa tygodnie po jednym
ząbku czosnku (bez chleba!) i zapijać się zsiadłym mlekiem, jogurtem lub kefirem
do 1 litra dziennie (oczywiście tym bez cukru i innych dodatków). Odtworzymy
przynajmniej jeden rodzaj bakterii. Odtworzenie całej flory bakteryjnej to pół
roku, a nawet więcej. Przeczytaj
ten artykuł oraz
ten także.
|
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |